Zachwyca nas zauważalne piękno, lecz wieczne jest to, co niewidoczne - Marie von Ebner-Eschenbach
statystyki www stat.pl
Blog > Komentarze do wpisu
Już niebawem zakwitną ...

Moje "Słoneczniki"

Gobelin o wymiarach 40x50 cm. wykonałam na podstawie słynnego dzieła van Gogha "Słoneczniki".

 

 

 

Van Gogh (1853-1890) - to malarz, którego życie i twórczość obrosły wielką, tragiczną legendą. Był indywidualnością. Jednak w świadomości większości ludzi obraz tego mężczyzny o rudych włosach, porywczych ruchach i błyszczących oczach został strywializowany.

Najlepszy okres w twórczości artysty przypadł na lata 1888-1889, kiedy wyjechał do Prowansji. Sam wyznał, że wyjechał tam kierowany chęcią "zobaczenia słońca w większej mocy".

W ciągu niespełna 15 miesięcy van Gogh tworzył jak w transie, "niczym maszyna do malowania". Wykonał wówczas około 200 obrazów, nieraz w trzech, czterech lub pięciu wersjach: "Most w Angleis", "Słoneczniki", "Kawiarnia nocą", "Pokój artysty" i wiele innych.

Van Gogh oczarowany Prowansją, jej słońcem i krajobrazami, malował rozdrganymi, nasyconymi barwami, dynamicznymi ruchami - "wariacje w błękitach uweselone zółcieniami, przechodzące aż do oranżu". Pobyt van Gogha w Arles uznawany jest za "wielki okres" w jego twórczości, okres, w którym ukształtował się ostatecznie jego własny styl.

Malarstwo van Gogha było obce i niezrozumiałe dla większości odbiorców, a wyzwoleni z przesądów artyści, tacy jak Renoir czy Cezanne, również mieli do niego pretensje. Pierwszy zarzucał mu egzotyzm, a drugi zwykł mawiać: "Maluje naprawdę po wariacku".

Czy rzeczywiście "malował po wariacku"?

Słoneczniki van Gogha

czwartek, 29 czerwca 2006, moteczek

Polecane wpisy

Komentarze
2006/06/29 21:15:33
Ach i och to za mało!!!
Słoneczniki jak żywe! - jedne i drugie.
Widzę, że niczym van Gogh wpadłaś w trans.
Pewnie też skuszę się na takie słoneczniki, ale raczej jesienną porą. Teraz wolę coś bardziej przewiewnego (ażurowego).
Pozdrawiam ciepło.
-
2006/06/29 22:13:14
Słoneczniki wydobyłam z mojego pudła, w którym trzymam robótki do wykończenia (przeze mnie) lub oprawienia (przez mojego męża). Chcę Ci powiedzieć, że pudło to jest do połowy pełne.
Dzięki za miłe słowa.
A trans - oj, chyba czasami jestem pod jego wpływem. I wtedy szaleję, szaleję ...
Pozdrawiam serdecznie
-
2006/06/30 00:05:31
SŁONECZNIKI PRZEŚLICZNE! ALE KIEDY ZOBACZYŁAM DZIŚ KOLEJNE DZIEŁO NA TWOJEJ STRONIE, TO SZALENIE MNIE TO ZASKOCZYŁO. TERAZ JUŻ WIEM, SKĄD TA ILOŚĆ, BO PRZEZ CHWILĘ POMYŚLAŁAM, ŻE ROBISZ WSZYSTKO PIORUNEM... JA PÓKI CO KRZŻYKUJĘ SWOJĄ DAMĘ I W PRZERWACH OBRAZKI JAPOŃSKIE. POZA TYM MĄŻ BĘDZIE PRZEZ KOLEJNE DNI PRACOWAŁ, WIĘC MAŁGOSIA "OPANUJE" MNIE I OGRANICZY CZASOWO.POZDRAWIAM Z DESZCZOWEGO DZIŚ NEWBRIDGE.ANKA
-
2006/06/30 07:48:45
Aniu
To kolejne - jak to określiłaś "dzieło" -pochodzi z mojego pudła. Mam tam jeszcze kilka większych lub mniejszych haftowanek. Będę je kolejno umieszczać na blogu. Jak rozpocznę coś nowego, a rozpocznę napewno, gdyż mam już przygotowany wzór i kanwę, to dam znać. Narazie będzie przeplatanka "dziś i wczoraj, czytaj kiedyś".
Pozdrawiam cieplutko z pogodnego Pomorza.
-
Gość: Barbara, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/07/09 22:14:32
Twoje słoneczniki są tak samo piękne jak i van Goga . Kochasz sztukę i twórz , bo robisz to naprawde dobrze , jestem pełna podziwu dla Twojego talentu. Pozdrawiam serdecznie.
-
2006/07/10 19:57:45

I tak to już ze mną jest.
Pozdrawiam cieplutko

-
2006/07/10 20:02:39
Basieńko!
Dzięki za Twoje słowa. Jako ekonomistke, uczono mnie, że talent ludzki to zasób rzadki i nalezy nim gospodarować w sposób szczególnie racjonalny. Stąd, być może wzięła się moja dewiza życiowa:
Szkoda czasu na "bylejakość"; jeżeli mam robić coś byle jak, to wolę nie robić nic!
(ten fragment mi właśnie "wcięło"). Dalszy ciąg wipsu wyżej.
Pozdrawiam