Zachwyca nas zauważalne piękno, lecz wieczne jest to, co niewidoczne - Marie von Ebner-Eschenbach
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Z WENĄ I PASJĄ
B. STRONY ZE SMAKIEM
C. DZIERGANIE
D. DECOUPAGE
E.RADY I PORADY
F. CIEKAWE STRONY
G.SKLEPY
X. KSIĘGA MOICH GOŚCI
Y. NAPISZ DO MNIE
statystyki www stat.pl
piątek, 23 czerwca 2006
Firanka do reklamacji

Rzadko się zdarza, że jakaś robótka mi nie wyjdzie. Tym razem właśnie tak się stało.

Obiecałam mojej bardzo bliskiej osobie, że z okazji wprowadzenia się do własnego domu zrobię jej firankę na okno w kuchni. Wzięłam wymiary i zaczęłam robótkę. Dziergałam i mierzyłam, mierzyłam i dziergałam, aż wreszcie skończyłam. Wyprałam, wysuszyłam i ...

Zaniosłam w prezencie, a że sposobności nie było żeby od razu przymierzyć i powiesić, zostawiłam.

Wieczorem telefon:

- Ta firanka jest taka cudna. Powiesiłam ją, ale wygląda jakoś dziwnie? 

- Co to znaczy dziwnie? - pytam.

- No, bo ona zasłania tylko 3/4 okna - słyszę odpowiedź.

Ale numer! Obciach zupełny! - pomyślałam. 

Jak to się mogło stać? Przecież robiłam tę firankę dokładnie według wymiarów. Szybko odszukałam karteczkę, gdzie były zanotowane wielkości. Po dokładnym przeanalizowaniu zapisów stwierdziłam, że firankę zrobiłam dobrze, tyle tylko, że na okno z poprzedniego mieszkania. 

No, coż?

Reklamację przyjęłam, w pierś się uderzyłam ... Teraz siedzę i dorabiam brakujące centymetry. Nawet nici musiałam dokupić.

czwartek, 22 czerwca 2006
Motyl, a może motylisko

Wpadłam na pomysł, żeby moje kuchenne zazdrostki przystroić z okazji wiosny małymi szydełkowymi motylkami. 

Zaczęłam zatem poszukiwać schematu wzoru. Troszeczkę to trwało, ale wreszcie znalazłam, tyle tylko, że tak do końca nie wczytałam się w jego opis. Wzięłam szydełko, dobrałam nici i zaczęłam ...

Już na początku miałam wątpliwości, bo tułów mojego motylka wyglądał na zbyt duży, ale co tam ... robiłam dalej. No i co mi wyszło?

Toż to motylisko jakieś, a nie delikatny mały motylek!

Dobrze, skoro jesteś jaki jesteś, to zrobię z ciebie zawieszkę na okno, także w kuchni.

środa, 21 czerwca 2006
Serwetka zrobiona w "międzyczasie"

"Międzyczasowa" serwetka

Tę serwetkę zrobiłam w tzw. międzyczasie, czyli pomiędzy wykonywaniem poszczególnych elementów serwetki patchworkowej.

Lubię takie "odskoki" w bok.

Serwetka - jako element dekoracyjny - leży na ławie w biurowym pokoju. Moi goście mówią, że miło jest czuć się domowo w służbowym miejscu.

Wiosna w moim ogrodzie

Wiosna, to eksplozja barw i nie trzeba wielkich umiejętności plastycznych, żeby  wyczarować bajeczny świat.

Uwielbiam różne odcienie zieleni.

Wystarczy zaufać przyrodzie, żeby wszystko wokół nas zmieniło się w magiczną krainę.

wtorek, 20 czerwca 2006
Taka jedna serweteczka

Patchworkowa serwetka

Wykonywanie serwetek tą metodą pozwala na urozmaicenie: raz mogę wykonać ten element, drugim razem inny.

Nie znoszę monotonii, gdyż najczęściej wtedy zasypiam. A zasypianie przy robótce, to już chyba lekka przesada!

Lubię, kiedy w pracy towarzyszą mi swego rodzaju emocje: czy te elementy, które wykonam dadzą się połączyć tak, żeby osiągnąć to co zaplanowałam? 

niedziela, 18 czerwca 2006
Upokorzony, zamyślony, a może myśliciel?

 Upokorzony, Zamyślony? A może Myśliciel?

 

Ogólnie przyjęta nazwa, tego wspaniałego dzieła stworzonego w 1918 roku przez Fritza Klimscha, to "Upokorzony".

"Upokorzony", to głąboko zamyślony, nagi mężczyzna, siedzący z pochyloną głową podpieraną ręką. "Aż zdaje się nam, że w jego rysach twarzy możemy wyczytać, jak wielki ból sprawia mu wżynająca się w duszę myśl o wyrządzonej nam hańbie" - takich słów do opisu rzeźby użył słupski artysta Rudolf Hardow, który widział  "Upokorzonego" w 1921 roku.  

"Upokorzony" od 1921 roku przez prawie 50 lat pochylał się nad leśną mogiłą barona von Gampa, właściciela dóbr w okolicznej wsi. Na grób męża rzeźbę sprowadziła baronowa Klara von Gamp.

Starsi mieszkańcy wsi pamiętają pomnik stający przy grobie. Nazywali go "Janem". "Tak po polsku. Ludzie przychodzili, patrzyli na niego i szli dalej w las. Ot, siedział taki Jan nad czyimś grobem" - wspomina jeden z  mieszkańców.

I może "Jan", w tej swojej dostojnej zadumie, upamiętniałby grób barona von Gampa do dzisiaj, gdyby nie pewien incydent.

Otóż, nie wszyscy, którzy trafili na cmentarz rodowy von Gampów patrzyli i podziwiali dzieło, byli i tacy, którzy dewastowali pomnik. Co im "Jan" zawinił, że któregoś razu oblali tę majestatyczną postać gorącą smołą?  

Czyn ten spowodował, że zapadła decyzja o zmianie miejsca pobytu "Jana". 

W 1970 roku "Jan" przewieziony został do Słupska i postawiony przy Skwerze Pierwszych Słupszczan już jako "Upokorzony". 

Karl Heinz Pagel, autor wydanej w Niemczech w 1988 roku monografii powiatu słupskiego umieścił taką oto notatkę: "Słowa Hardowa zachowały swoje znaczenie także po 1945 roku. Pomnik został przez Polaków zawleczony do Słupska i ustawiony przy kwietnikach tam, gdzie kiedyś stał Dom przy Wałach. Tam stoi do dziś, symbolicznie przypominając o klęsce Niemiec w 1918 roku i o losie Rzeszy w II wojnie światowej, a także o wszystkich, którzy w latach 1945-46 roku padli ofiarą wypędzenia i gwałtów".

 

Kim był twórca "Upokorzonego"?

W 1923 roku w 4-tomowej encyklopedii Brockhausa o Klimschu napisano: "Rzeźbiarz, współzałożyciel secesji w Berlinie, 1910 profesor, 1912 członek Akademii; pomniki nagrobne, popiersia".

W późniejszym leksykonie sztuki wymieniono inne dzieła Klimscha, a wśród nich rzeźbę wyobrażającą cztery cnoty kardynalne: Męstwo, Pokorę, Mądrość i Sprawiedliwość zdobiącą budynek Reichstagu, którą wykonał w latach I wojny światowej od 1914 do 1917 roku. 

Do opracowania tekstu wykorzystałam artykuł  zamieszczony w prasie lokalnej autorstwa Pana Marcina Barnowskiego.

czwartek, 15 czerwca 2006
Moje drzewo

"Piękno jest obecne, trzeba tylko chcieć je widzieć lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu" - Theodor Fontane

Mam swoje miejsce na ziemi, mam swoją rodzinę, mam swoją pasję i mam swoje drzewo.

Samotne, rosnące w szczerym polu. 

Zdawać by się mogło, że lubi tę swoją samotność, a jednak kiedy spacerując przystanę i popatrzę na nie, mam wrażenie, że zaprasza mnie do siebie.

Czyżby chciało coś powiedzieć i odsłonić tym samym rąbka tajemnicy?

Przecież ktoś je tutaj kiedyś zasadził i zapewne miał w tym jakiś cel.

Może chciał upamiętnić swoją radość, a może ból i smutek?

Może pod tym drzewem spoczynek znalazła jakaś bliska komuś osoba?

A może - po prostu - posadziła je sama natura z ziarenka przyniesionego przez wiatr lub wędrownego ptaka? 

Jedno drzewo, a tyle tajemnic! 

niedziela, 11 czerwca 2006
Całkiem słodka miseczka

Dwie przyjemności w jednym!

 Zapraszam! Zasiadajcie i delektujcie się. Czym chata bogata.

Cieszę się, że smakowało!

Zapraszam ponownie. Słodyczy u mnie dostatek.

Dla Gości, którzy nie przepadają za słodkościami przygotowałam miseczkę z akcentami natury.  

Motylki już się rozgościły! 

A Wy?

piątek, 09 czerwca 2006
Powitanie

Bardzo ciepło witam wszystkich,

którzy zechcieli mnie odwiedzić

Drogi Gościu!
Jeżeli zajrzałeś, bo pasjonujesz się: 
  • robótkami na szydełku i drutach,
  • malowaniem igłą,
  • pięknem natury
zapraszam i zapewniam, że znajdziesz tutaj coś dla siebie.

Jeżeli zajrzałeś i szukasz:
  • pomysłu na smaczne danka,
proszę wejdź i zasiądź do stołu.
Jeżeli zajrzałeś żeby:
  • porozmawiać "o tym i owym",
  • podzielić się swoimi przemyśleniami,
  • przedstawić i rozszerzyć myśli innych ludzi
również  serdecznie zapraszam i proszę rozgość się.  
Jeżeli zajrzałeś tutaj i nie znalazłeś nic dla siebie,
dziękuję Ci , że tu byłeś.  

Witam wszystkich kwiatkiem z mojej cytrynki

1 ... 61 , 62 , 63